Szkoły po II wojnie światowej

Szkoła w Brzostowie

Po II wojnie światowej Szkoła Podstawowa w Brzostowie mieściła się w dwóch miejscowościach i aż w trzech budynkach. W Brzostowie Starym, w dwóch budynkach , uczyli się uczniowie klas  I-IV , w Brzostowie Nowym uczniowie  klas V- VI/VII.Tuż po wojnie , jako kierownik szkoły, zaczął swoje urzędowanie Henryk Januszewski. Drugim nauczycielem była  Halina Moszyńska. W roku 1958 do pracy został przyjęty  Stanisław Krzemiński, poprzednio zatrudniony w Szkole Podstawowej w Świerczynie . Henryk Januszewski pełnił stanowisko kierownika szkoły do roku 1959, kiedy zastąpił go  Czesław Pufal .3 marca 1960 roku do pracy została przyjęta  Krystyna Szytkowska , która objęła naukę klas I i II. Szytkowska pracowała w szkole do roku 1964, ostatni rok prawdopodobnie będąc na urlopie zdrowotnym. W roku 1962, po przeniesieniu do szkoły w Grabionej S. Krzemińskiego, przyjęto do pracy  Eugeniusza Czyża , który opiekował się także szkolnym kołem PCK. W tym samym roku szkolnym 1962/63 pracowała w szkole żona Czesława Pufala, Zenobia, która po roku pracy została mianowana kierowniczką przedszkola w Miasteczku Krajeńskim. W roku 1963 skład zespołu nauczycieli powiększył się o wspomnianą już  Gertrudę Kurek oraz  Eugenię Kaczmarek później Szymczak Szkoła w Brzostowie, tak jak i pozostałe, miała swój tzw. zakład opiekuńczy . Rolę taką spełniała Spółdzielnia Kółek Rolniczych w Brzostowie . SKR pomagała  finansowo szkole , świadczyła bezpłatne usługi transportowe na rzecz szkoły .Natomiast uczniowie szkoły corocznie wiosną i latem  porządkowali teren SKR. Co roku także klasy starsze brały udział w wykopkach ziemniaków w RSP Okaliniec oraz w akcji sadzenia lasu. Zarobione pieniądze przeznaczano na szkolne wycieczki do Bydgoszczy, Torunia, Ciechocinka, Kruszwicy, Żnina, Warszawy i Malborka. Często wycieczki były organizowane wspólnie za szkołą w Miasteczku Krajeńskim.W roku 1967 w szkole podstawowej byli zatrudnieni następujący nauczyciele : Czesław Pufal , Gertruda Budnik , Helena Kowalska , Zofia Rusin ( po  dwóch miesiącach zastąpiona przez panią Marię Kurzawską). Krystyna Kobierowska pracowała w szkole do roku 1969. Od roku 1969 do końca istnienia szkoły, w Brzostowie pracowała Aniela Tadych, a w latach 1969 – 1973  Celina Hurmańską zastąpiona przez  Joannę Gapińską. W roku 1975 Szkoła Podstawowa w Brzostowie uległa całkowitej likwidacji . Czesław Pufal , Joanna Gapińska , Gertruda Budnik , Helena Kowalska oraz Aniela Tadych znaleźli pracę w Zbiorczej Szkole Gminnej w Miasteczku Krajeńskim .

 

 

 

 Szkoła w Grabionnej

Pierwszy, powojenny  rok szkolny, rozpoczął się 5 kwietnia 1945 r. Do szkoły uczęszczało 104 uczniów. Wśród nich byli uczniowie, którzy nigdy nie uczęszczali do szkoły  np. dzieci z obozu w Potulicach, lub chodziły do szkoły niemieckiej.W szkole „ brak podręczników , zeszytów ; jedyne pomoce naukowe to tablica i kreda z trudem zdobywana ….Materialna sytuacja nauczyciela również bardzo krytyczna. Brak mebli , brak ubioru , brak pieniędzy .” W roku tym dzieci z Okalińca zaczęły chodzić do szkoły w Pobórce . Drugim nauczycielem został Kazimierz  Szczygieł. W kolejnym roku znacznie wzrosła liczba dzieci uczęszczających do szkoły. W lipcu do wsi przybyli nowi mieszkańcy , ekspatrianci z Kresów Wschodnich . W całym powiecie wyrzyskim przybyło ponad 1000 dzieci w wieku szkolnym.8 stycznia 1946 roku  Kazimierz Szczygieł objął posadę nauczyciela w szkole, dlatego też utworzono w tutejszej szkole klasę piątą. 1 września 1950 utworzono w Grabionnej przedszkole. Tymczasowo mieściło się ono w świetlicy gromadzkiej, do której sprzęt tzn. 4 stoliki, 30 krzeseł, dwa stoły, szafę i tablice, zakupił wydział oświaty Gminnej Rady Narodowej. Pierwszą przedszkolanką została Teresa Sobolewska z Wyrzyska. 15 października rozpoczęto kurs dla pracujących z programem klasy VII. W kursie uczestniczyło 18 uczniów, w tym dwóch z Grabówna, dwóch z Wolska , reszta z Grabionnej. 1 września 1954 roku szkołę opuścił Eugeniusz Brodecki. Jego miejsce zajęła Halina Antkowiak. Do prezydium Komitetu Rodzicielskiego wybrano P. Szpotek, E. Kilichowskiego, M. Kotela.1 września 1955 roku szkołę opuściła Halina Antkowiak, na jej miejsce przyszła Barbara Michałek. W dniu 3-go września 1955 kierownik szkoły Edmund Kędziora na własną prośbę został przeniesiony do szkoły w Kruszkach na to samo stanowisko. Nowym kierownikiem Szkoły Podstawowej w Grabionnej zostaje Jan Błaszczyński. Przez kilka lat trzecie pomieszczenie klasowe mieściło się w osobnym budynku (obecnie dom p. Moszkowicz),  który przez wiele lat należał do przedszkola w Grabionej. Z prawej strony od wejścia znajdowało się wejście do przedszkola, a z lewej klasa szkoły podstawowej. 2 września 1958 roku pracę rozpoczęła Maria Krzemińska. Od 1 grudnia 1958 roku p. Michałek przeszła na urlop macierzyński, w jej zastępstwie uczył Janusz Moszyński. Z początkiem nowego roku szkolnego 1961/62  rodzice z Okalińca złożyli wnioski, by przyjąć ich dzieci do szkoły w Grabionej w rezultacie czego, przyjęto do szkoły 15 uczniów. Z urlopu macierzyńskiego wróciła nauczycielka Michałek . Barbara Michałek,  na własną prośbą, została przeniesiona do Sadek, a na jej miejsce został zatrudniony Stanisław Krzemiński. W dniu 3 czerwca 1966 roku na zebraniu wiejskim zapadła decyzja budowy nowego budynku szkolnego. Na zebranie przybyli : Inspektor Wydziału Finansowego Przyborowski, przewodniczący GRN w Miasteczku P. Polcyn, Sekretarz GRN C. Mikołajewski nauczyciele i mieszkańcy wsi. Kierownik Błaszczyński przedstawił wstępny kosztorys budowy szkoły który wyniósł 750 000 zł. Według kosztorysu 300 000 zł to koszt czynu społecznego „ J. Błaszczyński podał wstępny projekt zdobycia wymienionej sumy , a mianowicie 24 000 złoty winni złożyć mieszkańcy wsi pracujący w zawodach poza rolnictwem, 100 000 zł dzierżawa  za rok 66 i 67. Około 150 000 złoty przydzieli GRN w Miasteczku z nadwyżki budżetowej funduszu gromadzkiego za 1964 i 1965 rok, a pozostałą sumę , około 100 000 zł powinni złożyć rolnicy tutejszej wsi. Zebrani rolnicy , między innymi ob. Mrotek, Walentyn, L. Krzemiński, E. Baszczuk i Jankowski wypowiedzieli się aby opodatkować każde gospodarstwo rolne sumą 3000 zł.” Na zakończenie zebrania mieszkańcy wsi podjęli następującą uchwałę:

  1. Mieszkańcy wsi pracujący w zawodach poza rolnictwem zobowiązuje się wpłacić na budowę pawilonu 3% od swoich zarobków, w wymiarze 24 000 zł.
  2. Każdy rolnik posiadający gospodarstwo rolne zobowiązuje się wpłacić  3 000 złoty, w sumie wyniesie to około 100 000 zł.
  3. Wszyscy mieszkańcy wsi udzielą w miarę potrzeby pomocy w pracach niefachowych przy budowie pawilonu.

Wybrano także Komitet Budowy Szkoły – Pawilonu . W jego skład weszli : J. Błaszczyński, S. Krzemiński, F. Fordoński, A. Kolasiński, A. Mrotek, A. Baszczuk, E. Kilichowski, A. Wróbel i Z. Śmiechowski. Sekretarz KG PZPR A. Barabasz obiecał pomóc rolnikom w uzyskaniu pożyczek pieniężnych przeznaczonych na budowę szkoły. P. Polcyn obiecał zająć się sprawą piasku ze żwirowni we Wolsku.Warto zaznaczyć , że głównym inicjatorem, a później motorem budowy szkoły był kierownik Jan Błaszczyński, to dzięki jego determinacji i uporowi powstał nowy budynek szkolny. 1 września  1966 roku pracę rozpoczął Kazimierz Anderson, ale kontynuował ją  tylko do 1 października, jego miejsce zajął Witold Tadych. 20 września 1967  Witold Tadych został powołany do wojska, a na jego miejsce przyjęto pana Władysława Taterę.1 września 1968 roku prace rozpoczęła pani Teresa Malborska/Rybarczyk . 14 września 1968 roku oddano do użytku nowy pawilon szkolny.  „ Jest to częściowa zasługa tutejszego społeczeństwa, które swym wkładem pracy i materialnym przyczyniło się do budowy nowej szkoły. Na wyróżnienie zasługują ob. Mrotek Antoni, Ligenza Stanisław, pracownicy fermy i innych instytucji , którzy ze swych zobowiązań finansowych wywiązali się w całości. Do najbardziej ofiarnych w wykonawstwie prac społecznych należy ob. Walentyn Leon. Młodzież szkolna przepracowała łącznie 2500 godzin , z tego 1792 godzin przy samej budowie pawilonu szkolnego. Ogólny koszt budowy wynosi 754207 złoty. ”W roku szkolnym 1970/71 pracę zakończył Władysław Tatera, a przyjęta została Maria Szajner, żona kierownika spółdzielni produkcyjnej z Okalińca. Klasy łączone to: III/IV i VI/VII. W roku 1972 pracę podjęła Renata Herba oraz Adela Moszkowicz.  Rok szkolny 1974/75 to kolejne zmiany organizacyjne. Szkoła w Wolsku stała się filią Szkoły Podstawowej w Miasteczku. Teresa Rybarczyk zwolniła się z pracy w szkole, a Renata  Herba została oddelegowana do szkoły w Miasteczku, pracę podjęła natomiast Irena Bobrowska .975/76 to rok likwidacji szkoły ośmioklasowej w Grabionej , tylko uczniowie klas I-IV uczęszczali do Grabiony, pozostali dojeżdżali autobusem do szkoły w Miasteczku Krajeńskim. Nauczyciele Maria i Stanisław Krzemińscy zostali oddelegowani do pracy w Miasteczku Krajeńskim, w szkole pozostał tylko jeden nauczyciel , były kierownik Jan Błaszczyński, który zmarł nagle 18 marca 1976 roku.

 

 

 

 Szkoła w Grabównie

 

 

Po drugiej wojnie światowej do szkoły w Grabównie na stanowisko nauczyciela wrócił Franciszek Thomas, który jednak, jako mieszkaniec Mościsk,  pragnął rozpocząć pracę w tamtejszej szkole . 5 maja  1945 roku zwrócił się do Inspektoratu Szkolnego w Wyrzysku z prośbą o przydzielenie go do szkoły w Mościskach. Jako uzasadnienie swojej prośby napisał „ W Grabównie jest obecnie tylko 27 dzieci . Pracuje tam siła niekwalifikowana p . Dziubówna . W Mościskach jest obecnie 87 dzieci , są dwie klasy – więc zorganizowałem dwuklasówkę pracując razem z żoną . Należy się jeszcze liczyć z przyrostem dzieci ze względu na parcelację tutejszego majątku. Dzieci z Grabówna można by przydzielić do Brzostowa lub Mościsk albo pozostawić  panią Dziubównę na miejscu . ” Prośba Thomasa została spełniona i w Grabównie przez rok uczyła Helena Dziuba a F. Thomas został przeniesiony do szkoły w Mościskach na stanowisko kierownika tamtejszej szkoły. W tym samym roku pracę rozpoczęli w szkole Adela Sztocka i Alojzy Neunert. Adela Sztocka po dwóch latach pracy w szkole została zmuszona do opuszczenia Grabówna. Powodem jej ( prawdopodobnie dyscyplinarnego )  zwolnienia było zachowanie „niegodne  nauczyciela Polski Ludowej ” .  Podczas  Rady Pedagogicznej w dniu 28 kwietnia 1956 roku , w obecności Kierownika Wydziału Oświaty  z Wyrzyska „ kolega Ratajczak podał kilka przykładów postępowania oburzającego społeczeństwo i demoralizującego młodzież , jak min. fakt zabrania późną nocą do siebie uczennicy klasy IV w charakterze budzika  , gdyż koleżanka Sztocka wróciła do mieszkania w stanie zamroczenia alkoholem . Prawdziwości przedstawionych faktów kol. Sztocka nie zaprzecza ”.W roku  1946 pracę podjął Edmund Ratajczak, a po roku dołączyła do niego jego żona Józefa . Do roku 1954 powstała szkoła siedmioklasowa.W roku 1956 w szkole pracowali : Kunegunda Chachulska później Tuzinkiewicz , Edmund i Józefa Ratajczak oraz Alojzy Neunert. W roku 1958 miejsce Neunerta i Tuzinkiewicz zajęło małżeństwo Helena i Wincenty Karpowicz  . Należy wspomnieć o katechetce Barbarze Sierszyńskiej, która zaczęła uczyć religii w szkole pierwszego lutego 1957 roku . W listopadzie 1959 roku pracę podjęli Bogusława i Alfons Barabasz . W roku 1963 do pracy na kilka godzin została przyjęta siostra Józefy Ratajczak, Maria Seryczeńska.W roku 1966, po tym jak szkoła stała się ośmioklasowa , do pracy przyjęto Anielę Rybak.Nauka odbywała się aż w trzech budynkach szkolnych. W roku szkolnym 1968/69 w szkole była zatrudniona Donata Jankowiak. W roku 1971 państwo Ratajczak i Maria Seryczeńska przeszli na emeryturę . Nowym kierownikiem szkoły został Stanisław Giza , który  podjął pracę wraz z żoną Marianną , lecz po przeszło roku zostali karnie przeniesieni .W roku 1973 kierownikiem szkoły został Alfons Barabasz, a po oddelegowaniu go na stanowisko Naczelnika gminy Białośliwie , szkołą kierowała jego żona Bogusława.Do pracy została przyjęta Irena Bobrowska , która po kilku tygodniach została przeniesiona do szkoły w Grabionnej . W roku 1975  szkole w Grabównie uczyli : Gertruda Simon , Zdzisław Kastner i Alicja Wieczorek , Alfons Barabasz , Bogusława Barabasz .

 

 Szkoła w Wolsku

 

O losach szkoły w Wolsku po II wojnie światowej wiadomo bardzo niewiele. Nie zachował się żaden dokument z archiwum szkolnego, dlatego trudno przestawić sylwetki lub nawet nazwiska uczącychch nauczycieli.  Niestety, po zamknięciu szkoły w roku 1975 pozostawione w budynku  dokumenty były stopniowo  niszczone, gdyż szkoła nie zabezpieczona należycie, stała się miejscem zabaw tutejszych dzieci.Od marca do września 1945 roku w szkole uczyła Sabina Gójska. W latach 1945- 1952 kierownikiem  był Alojzy Neunert , który uczył i mieszkał w budynku szkolnym w Wolsku Dolnym. Nauka odbywała się w dwóch budynkach: w Wolsku Górnym i Dolnym. Dzieci często przechodziły z jednej szkoły do drugiej w czasie przerw międzylekcyjnych. Drugim nauczycielem do roku 1951 była pani Frankiewicz. Na jej miejsce przyszła Helena Soroczyńska (Wypchło ), która uczyła w  klasy młodsze. Helena Wypchło uczyła  do roku 1975, z wyjątkiem  1958/59, kiedy to była zatrudniona w Miasteczku.Od roku 1952 kierownikiem szkoły został Jednaki. Pełnił tę funkcję także w  roku 1956. W roku 1951 tutejsi uczniowie wzięli udział w wycieczce do Torunia  .Po Jednakim  prawdopodobnie przez dwa, trzy lata kierownikiem szkoły był Kilian. Stefan Gawiński   jako ostatni pełnił tę funkcję do momentu jej zamknięcia w roku 1975. Szkoła była niewielka, skromnie wyposażona, mimo to uczniowie wspominają ją z rozrzewnieniem:„ Rozpoczęłam i ukończyłam szkołę podstawową w Wolsku. O tyle to istotne, że różne klasy, przeciętnie co drugi rok,  kończyły szkołę w różnych miejscowosciach – z Wolska Dolnego w Miasteczku , a z Wolska Górnego …  w Grabionnej. Większość nauczycieli mieszkała w tej samej wsi: w szkole na Dolnym Wolsku, w mieszkaniu na strychu ,  oraz w dośc obszernym mieszkaniu w budynku szkolnym w Wolsku Górnym. Jeden z nauczycieli z tego co pamietam stołował się u państwa Baszczynów. Nauczyciele, którzy mnie uczyli to: Jednaki, Kilian – bardzo młody nauczyciel, mógł być krótko po szkole, który 2- 3 lata  mieszkał na Dolnym Wolsku; Helena Wypchło i pan Gawiński, który po ślubie dojeżdżał z Brzostowa. Nauczycieli tych pamiętam jako osoby bardzo, ale to bardzo przyjazne uczniom. Nie przypominam sobie  ani jednego incydentu, który miałby  znamiona niesprawiedliwości w stosunku do uczniów. W mojej pamięci zaznaczył sie taki obrazek – chyba dotyczył Jednakiego –  w zimne dni częstował dzieci miodem , nalewając go po łyżce ( może więcej ) na czyste karteczki, z których go  zlizywaliśmy, pewnie w młodszych klasach? W klasach starszych przechodzilismy w czasie przerwy ze szkoly z Wolska Dolnego do Górnego drogą  zwaną ,,glinianką,, nie brukiem,  przechodzacym  koło mojego domu. Na Dolnym Wolsku starsze klasy miały przedmioty, powiedzmy,  artystyczne, a w Górnym Wolsku pozostałe: matematykę,  fizykę , j. polski.  Do dzisiaj pamiętam zapach podłóg wyczyszczonych chyba czarnym olejem, lub benzyną, bo szkoła zawsze była bardzo czyściutka. No i oczywiscie ogromne 2 lipy, które rosły przed szkołą.W Wolsku Górnym były dwie sale lekcyjne , klasy łączone, dzieci mało. W VII  klasie bylo nas 5, w tym  jedna dziewczynka – czyli ja … Potem dołączyła do nas dziewczynka z Białośliwia, Gabrysia Wyrobek, która mieszkała u p. Ryczków na Dolnym Wolsku. Od tego czasu byłyśmy dwie.  Pamiętam jak czytałyśmy Pana Tadeusza (książka nie wiem skąd),  u p. Ryczków. Na zmianę, głośno, duże fragmenty czytała nam p. Ryczkowa (teraz mieszkająca w Miasteczku). Inwokację pamiętam do dzisiaj.W jednej sali  stała  fisharmonia – coś pomiędzy pianinem, a organami. Klasy łączone, tzn. że jedna klasa pracowała cicho – coś czytała lub pisała, a  z drugą klasą nauczyciel rozmawiał, omawiał temat. Pamietam też, że przyjeżdżał na motorze ksiądz z Miasteczka na lekcje religii. Egzamin z katechizmu zdawałam w Miasteczku, chyba u ksiedza proboszcza Baranowskiego. Do dzisiaj spominam dziesiątki pytań jako przygotowanie do I Komunii  Świętej  w 3 klasie, kompletnie niezrozumiałych dla mnie w tamtym czasie.W siódmej lasie zastanawiałyśmy się nad wyborem  szkoły, sama nie wiem skąd mieliśmy wykazy szkół( teraz wiem, że nawet w malutkim Wolsku ,mieliśmy światłych, jak na tamte czasy nauczycieli,którzy starali się nas wyposażyć na przyszłośc –  chylę czoła! ). Pomimo oczywistego sentymentu, jednak wspominam te czasy jako trudne lata. Ciężko się żyło, szczególnie w tej wsi:  w Wolsku nie było światła, wszechpanujące lampy, latarki, do których dolewało się nafty aby się paliły, brak dróg  i ogromne błoto, mroźne i ciężkie  zimy oraz ciężka praca w pol.  A nauka tylko ,,przy okazji“.        

Tak wspomina p. Regina Herba z domu Hańba.

Z Wolskiem wiążą się również pierwsze wspomnienia szkolne szwagra p. Reginy – Stanisława Herby ( dziś misjonarz Zgromadzenia Chrystusowców przebywający w USA) :

Pamiętam, że rozpocząlem naukę  w 1946 roku, w wieku 6 lat.  Owczesny kierownik szkoły Neunert (niestety, nie pamiętam imienia) prosił moją Matkę, bym rozpocząl szkołę wcześniej ze względu na małą liczbę uczniów. Moim pierwszym nauczycielem był wspomniany Pan Neunert.  Uczyl i mieszkał w szkole w Wolsku Dolnym.  Pamiętam Go jak człowieka bardzo zorganizowanego, dobrego nauczyciela.  Szkoła lśniła porządkiem, a sad owocowy przy szkole był chyba najpiękniejszy na Dolnym Wolsku. Miał trójkę dzieci (syn i dwie córki), z którymi chodziłem do szkoły i z którymi się bawiłem. Był bardzo wymagający.  Do zadań domowych trzeba było podchodzić bardzo poważnie.  W pamięci pozostały różne sceny.  Najpierw sala lekcyjna z uczniami: po jednej stronie klasa niższa, po drugiej wyższa. Pamiętam doskonale ten  system.  Połowa leckji to zadania do wykonania, a druga część to słuchanie nauczyciela.  Pamiętam lekcje WF-u na boisku szkolnym.  Były prowadzone w sposób, jak później dowiedziałem się  w Liceum Pedagogicznym, bardzo profesjonalny. Pamiętam, że  w pierwszej i drugiej klasie mieliśmy także naukę religii.  Nie wiem dokładnie w którym roku wyrzucono ten przedmiot ze szkoły.  Religii uczyl pan Neunert, który był człowiekiem niewierzącym. Wiedzieliśmy o tym i może dlategoszczególnie  pamiętam te lekcje, bo  nigdy nie podważal prawd religijnych.  Pamiętam, że na 1-go maja wozem drabiniastym wożono nas do Miasteczka na całodzienne obchódy na boisku sportowym.  Oczywiście, pan Neunert jechał z nami.  Pamiętam również pana Kanię, który wiózł nas tym wozem, ale najpierw zostawiał nas przed kościołem na mszy.  Pan Nuernet, zorientowawszy się, że mijamy boisko, które było celem naszej jazdy, zapytał woźnicę dokąd nas wiezie. Gdy usłyszał odpowiedź, nie protestował.  Czekał na zewnątrz kościoła aż do końca mszy. Prawdopodobnie w 1951 roku starsze klasy szkół w Wolsku pojechały pociągiem na całodzienną wycieczkę do Torunia.  Pan Neunert przygotował nas na tę okazję.  Wkładaał w nasze głowy wiedzę o Koperniku.  Na tamte czasy to było wydarzenie nazdwyczajne, a nawet prawie niemożliwe, biorąc pod uwagę sytuację ekonomiczną i prostotę naszych szkół.  Jestem wdzięczny nauczycielom, a zwłaszcza panu Neunertowi za pracę pełną oddania jako pedagog i wychowawca. Ostatni raz spotkałem pana Neunerta w towarzystwie pana Fabiszaka na dworcu kolejowym w Miasteczku.  Jechałem do Lublina, wtedy jako student Seminarium Zagranicznego i Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.W szkole stosowano system klas łączonych.  Nauka odbywała się w dwu szkołach: Wolsko Dolne i Wolsko Górne.  Na niektóre lekcje chodziłem w Wolsku Dolnym, a na inne w Wolsku Górnym, gdzie nauczycielką była bardzo miła Pani Frankiewicz (też nie pamiętam imienia.)  Wydaje mi się, że była spokrewniona z rodziną Krzemińskich.  Wiele lat później spotkałem w Wolsku kogoś o nazwisku Krzemińska. Osoba ta wspominała panią Frankiewicz jako swą krewną.  Panią Frankiewicz zastąpiła póżniej pani Soroczyńska  (chyba Helena), która teraz  nazywa się Wypchło.W Wolsku ukończyłem 6 klas.  Był to rok 1952. Szóstą klasę ukończyłem z Danutą Głuszek, dziś Polasik.  Do siódmej klasy chodziliśmy do Miasteczka Krajeńskiego. Siódmą klasę stanowili uczniowie z Miasteczka i okolicznych wiosek.  Dość dużą grupę stanowili uczniowie z Grabówna.  Jako ciekawostkę podam  fakt, że w pierwszych dniach siódmej klasy nauczyciel i kierownik szkoły, pan Józef Fabiszak,  przeprowadził pisemny sprawdzian z matematyki. Najlepsze oceny (4+) otrzymali uczniowie z Wolska (Danuta Głuszek i piszący te wspomnienia.)  To potwierdza fakt jak dobrym nauczycielem był pan Neunert.Po siódmej klasie, w 1953 roku, zostałem przyjęty do Liceum Pedagogicznego w Bydgoszczy.  Mieszkałem w internacie.  Rodzina dalej mieszkała w Wolsku.  Przyjeżdżałem do domu raz w miesiącu i spędzałem tu wakacje. W 3-ej klasie licealnej (rok 1956) miałem ponad  tygodniową praktykę pedagogiczną w tutejszych szkołach .  Uczyłem w klasach łączonych.  Nauczycielami byli wtedy pani Soroczynska (może już Wypchło) i pan Jednaki.  Wspominam ten czas bardzo miło, bo nauczyciele okazali mi wiele serdeczności i troski, 16-go letniego praktykanta z Liceum Pedagogicznego.

 

 

 

Szkoła w Miasteczku Krajeńskim

Szkoła w Miasteczku została otworzona już 12 lutego 1945 roku. Pierwszym kierownikiem szkoły został Marian Bury, pozostałymi nauczycielami jako siły pomocnicze: Irena Górska i Jadwiga Lewandowska.15 maja 1945 nastąpiła zmiana na stanowisku kierownika szkoły.  M. Burego zastąpił Aleksander Gawroński. W momencie przejęcia prze niego obowiązków , napotkały go niespodziewane trudności ze strony Mariana Burego, burmistrza Domka oraz nauczycielki Jadwigi Lewandowskiej. Gawroński „ otrzymuje pismo od burmistrza Domka wzywające go do natychmiastowej rezygnacji ze stanowiska nie tylko kierownika ale i nauczyciela…. następują dość pomysłowe manifestacje rodziny Domka i Burego, podszywającej się pod opinię miejscowego społeczeństwa” . Doszło do tego, że były kierownik nie chciał oddać mebli ze służbowego mieszkania swemu następcy . Konflikt zlikwidowały władze szkolne, w rezultacie czego Bury i Lewandowska na własną prośbę zwolnili się ze szkoły i przenieśli do Piły.Pod koniec maja 1945 roku w szkole pracowało dwóch  nauczycieli: Aleksander Gawroński i Irena Górska. W czerwcu przyjęta została Jadwiga Krzyżanowska, a w lipcu Regina Zadolinna.W pierwszych latach powojennych szkoła borykała się z wieloma problemami. Wobec braku boiska, zwrócono się do Urzędu Ziemskiego o przydział na ten cel ogrodu poniemieckiego przy ulicy Rynek 10 –  prośba została rozpatrzona pozytywnie.Brakowało też świadectw ukończenia szkoły podstawowej z okresu przedwojennego. Wichura wojenna wymusiła uproszczone procedury uznania wykształcenia: zainteresowana osoba przedstawiała dwóch świadków potwierdzających ukończenie klasy szóstej. Uznanie następowało automatycznie. Rozwiązanie takie praktykowano nawet do roku 1947. Za niedopełnienie obowiązku szkolnego przez rodziców i opiekunów groził areszt do miesiąca lub grzywna do 10000 złoty. Pierwsza powojenna Rada Pedagogiczna odbyła się  29 września 1945 roku. Najważniejszą z poruszanych spraw był wygląd i zachowanie dzieci. Według  zaleceń władz szkolnych , dzieci powinny mieć włosy krótko ostrzyżone polecając „ usunięcie zbyt długich włosów i pretensjonalnych loków oraz zalecając stosowanie gładkiego uczesania ”. Prawdopodobnie był to skutek nawyków wyniesionych ze szkoły niemieckiej lub wychowywania dzieci tylko w domu. .Ponadto zalecono przypomnieć uczniom o zasadach dobrego wychowania: w szkole dzieci powinny witać się z nauczycielem mówiąc „Dzień dobry” zarazem  lekko się kłaniając, a „ księdza witają dzieci powitaniem chrześcijańskim”.

W roku 1946 Gawroński pisał„ stan nauczycielstwa szkoły tutejszej przedstawia się bardzo ubogo.  Przydziały żywności były skąpe a zarobki …..wynosiły nie wiele ponad dwa tysiące złoty. Jeden kilogram mąki pszennej kosztował w tym czasie 40-50 złoty….W szkole i mieszkaniach nauczycielskich chłodno. Zarząd Miejski nie chce słyszeć nawet o przyjściu nauczycielstwu z pomocą. Stosunek Zarządu Miejskiego do grona nauczycielskiego jest wyraźnie negatywny. Stosunek ten tłumaczy się tym, że trzy siły nauczycielskie są repatriantami, a stosunek ludności miejscowej a tym samym Zarządu Miejskiego do repatriantów był bardzo niewłaściwy. Prośba Rady Pedagogicznej o pomoc finansową pozostała bez echa . Repatriantom na tym terenie czyniono bardzo duże trudności i to w każdej dziedzinie. Doszło nawet do tego, że 1 października 1945 roku około godziny 22:30 strzelano kierownikowi szkoły Gawrońskiemu w okna. Trzy kule wpadły do mieszkania a cztery obiły się o ściany budynków. W dziesięć dni później strzelano w okna innym repatriantom ”Wychowawcą klasy III i VI był A. Gawroński, klasy II i V R. Zadolinna, a klas I i IV J. Krzyżanowska. We wrześniu 1947 roku szkołę opuścił na własną prośbę Aleksander Gawroński, zostając nauczycielem w Jaworzynie Śląskiej. Stanowisko kierownika szkoły objął Stanisław Gernhard, dotychczasowo zatrudniony w Osieku nad Notecią. Zastępcą kierownika szkoły została Jadwiga Krzyżanowska. Wśród priorytetów nowego kierownika znalazła się drużyna harcerska oraz PCK. Harcerze mieli zająć się pozyskiwaniem funduszy poprzez zbieranie butelek oraz sprzedawanie wyplatanych samodzielnie koszyków i wycieraczek do butów.  Natomiast koło PCK miało przejść kurs ratownictwa oraz zajmować się apteczką szkolną. W sprawozdaniu z inwentaryzacji szkoły z roku 1947wymieniono sprzęty i urządzenia znajdujące się w szkole m.in. cztery stoły, dwie katedry, sześć tablic, osiem szaf – w tym sześć bez zamka, czterdzieści sześć podręczników, dwie mapy ( spis pokazywał jak ubogo wyglądała sytuacja szkoły).Od listopada 1949 roku do lutego 1950 nie było w szkole kierownika. Nieznany jest powód tej nieobecności . Stanowisko kierownika szkoły objęła R.  Zadolinna. W roku szkolnym 1949/50 przyjęto do pracy Lena Tamasa oraz Ignacego Urbaniaka.Ostatnie posiedzenie Rady Pedagogicznej pod przewodnictwem Stanisława Gernharda odbyło się 30 stycznia 1950 roku, a 6 marca szkoła miała już nowego kierownika. Prawdopodobnie z rozpoczęciem nowego okresu szkolnego stanowisko to objął Józef Fabiszak, zaś szkołę opuścił Leon Tamas.  Kierownik szkoły sprawował też opiekę nad Kołem Odbudowy Warszawy, J. Krzyżanowska zajmowała się TPPR, ZHP – drużyną żeńską, a drużyną męską i szkolnym PCK  – I. Urbaniak.8 stycznia 1951 roku Fabiszak przestał pełnić funkcję kierownika szkoły ( powód nieznany) wracając na nie już w lutym. Pełniącym obowiązki kierownika w tym czasie został Zygfryd Gromadzki. Brak mieszkań dla nauczycieli w roku 1952  spowodował zwrócenie się kierownika szkoły do zarządu głównego ZNP oraz do Prezydium Powiatowej Rady Narodowej. Kierownik szkoły w piśmie do PPRN pisał, że Jan Lamparski mieszkał  w Gospodzie Ludowej, w  mieszkaniu nie nadającym się do użytku, a Z. Gromadzki z żoną i dzieckiem mieszkał w dwóch pokoikach bez kuchni. Miejska Rada Narodowa nie wypełniła swych obowiązków względem tych nauczycieli i nie zapewniła  im godziwych mieszkań. W piśmie do Komitetu Powiatowego PZPR  kierownik pisał: „  moje dwuletnie starania u władz miejscowych i powiatowych nie dały pozytywnego wyniku” . Dopiero po tej interwencji udaje się pozytywnie załatwić sprawę mieszkań. MRN zobowiązała się do przeniesienia mieszkańców z budynków przy ulicy Racławickiej 3 oraz Kościuszki 19 , a także do wyremontowania tych mieszkań. Lecz 1 września 1952 roku lokale nadal nie nadawały się do zamieszkania.W roku 1954 w szkole uczyli: Jadwiga. Krzyżanowska,  Zbigniew Lasota, Stanisław Mrowiński, Józef Fabiszak, Łucja  Szmidthaber. Wśród zadań mających na celu pogłębianie wychowania młodzieży w duchu moralności socjalistycznej znalazły się:

– rozwijanie dumy narodowej z osiągnięć 10-lecia Polski Ludowej,

– rozwijanie uczucia solidarności i przyjaźni międzynarodowej,

– wszczepianie nienawiści do wroga klasowego,

– pogłębianie światopoglądu naukowego.

Na podstawie zarządzenia  władz szkolnych wprowadzono codzienne, dziesięciominutowe apele przedlekcyjne . Każdy przewodniczący klasy zobowiązany był do zdania raportu ze stanu obecności uczniów nauczycielowi prowadzącemu apel.

1955/56  Na miejsce Mrowińskiego przyszła nowa nauczycielka, Krystyna Kościcka, która pracowała tylko do 29 lutego 1956 roku. W okresie od 15.10.1955 do 30 czerwca 1956 roku uczył w Miasteczku Franciszek Nowak. W marcu została zatrudniona Halina Gmurska.

1956/57 Nowa nauczycielka to Irena Łatek, pozostałymi nauczycielami byli:  Halina Gmurska ,Jadwiga  Krzyżanowska, Łucja  Szmythaber, Józef  Fabiszak.  Na zebraniu Komitetu Rodzicielskiego rodzice głosowali za pozostawieniem nauki religii w szkole  lecz jednocześnie stwierdzili, że byłoby to sprzeczne z zasadą świeckości szkoły.

1958/59 Został przyjęta nowa  nauczycielka –  Helena Wypchło.Zorganizowano kurs dla dorosłych . Nauczaniem zajął się Fabiszak,  Łatka, Gmurska. Utworzono Kółko Fotograficzne, którego opiekunem został Józef Fabiszak oraz  chór szkolny. W czerwcu Drużyna Harcerska wyjechała na biwak w dniach 15-18czerwca

1959/60 Pojawiła się nowa nauczycielka – Helena Dukiewicz, a do szkoły w Wolsku została przeniesiona Helena Wypchło.

1960/61 Przeniesiona została Irena Łatek, a w szkole pojawiły się nowe nauczycielki: Agnieszka Krajecka i Helena Śliwa. W szkole nadal pracowali: Józef  Fabiszak, Jadwiga Krzyżanowska, Łucja Szmythaber, Halina Gmurska, Helena Dukiewicz .

1961/62 Po dwudziestu jeden latach pracy w szkole w Miasteczku, Jadwiga Krzyżanowska przechodzi na emeryturę.Opiekę nad organizacjami sprawowali: ZHP, Koło Przyjaciół Zwierząt – Krajecka, SKO- Fabiszak, PCK- Śliwa, FSBS- Dukiewicz, TPPR- Krzyżanowska, Koło Krajoznawczo- Turystyczne- Gmurska, SKS- Krajecka,  Helena Dukiewicz.

1962/63 Nowi nauczyciele to Jan  Gawroński i Karol Borucki oraz Maria Wawrzkiewicz, nadal pracują: Helena Śliwa/Kapczyńska , Agnieszka Krajecka/Gawrońska , Halina Gmurska, Józef Fabiszak. W tym roku szkolnym zastępcą kierownika została H. Śliwa. W grudniu na miejsce Karola Boruckiego pojawił się Jerzy Kołomyjec.

1964/65 Przybyła Krystyna Szytkowska oraz Jadwiga Ucińska, która pracowała do września  1965 roku .Drużyną ZHP zajmował się Jan Gawroński, zuchami i Kołem Przyjaciół Zwierząt – Agnieszka Gawrońska, SKO- Józef Fabiszak, TPPR- Jadwiga Krzyżanowska, SPBKiS – Jadwiga Ucińska, PCK- Krystyna Szytkowska. Uczyły także Maria Bąk ( urlop macierzyński), Henryk Plica, powołany do wojska, ale pozostawał na etacie szkoły w Miasteczku do kwietnia 1966 roku i  Helena Kapczyńska.

1965/66 Nowi nauczyciele to: Henryk Wiese –  nauczyciel historii i  Jerzy Starszak – nauczyciel wychowania fizycznego, zatrudniony do kwietnia 1966 roku. Został utworzony szkolny Komitet Igrzysk Sportowych , które miały uświetnić obchody 1000-lecia państwa Polskiego. W skład komitetu weszli: A. Gawrońska, J. Gawroński, J. Starszak, H. Wiese.

1966/67 Szkołę opuściła Halina Gmurska, a przyjęto do pracy Danielę Krajewską i Joachima Suchego, Jadwigę Staśkiewicz/Widawską , Elżbietę Nowak . Opieka nad organizacjami przedstawiała się następująco: D. Krajewska- ZHP chłopcy, J. Staśkiewicz- Zuchy, E. Nowak-  PCK , J. Suchy-  SKO. Przykładowy przydział przedmiotów w klasie VIII: Gawroński- język polski, geografia; Krzyżanowska – język rosyjski; Wiese- historia, wiedza o społeczeństwie, w-f chłopcy, zajęcia praktyczno techniczne  chłopcy; Kapczyńska- biologia , chemia; Gawrońska- matematyka, fizyka; Staśkiewicz- ZPT i w-f dziewczynki.Z inicjatywy kierownika szkoły narodził się pomysł wmurowania tablicy pamiątkowej na pomniku na Placu Wolności ku czci pomordowanych w czasie II wojny światowej nauczycieli. Udało się umieścić ją z okazji obchodów  Dnia Edukacji Narodowej.

1967/68 Szkołę opuścił  Henryk Wiese, przeniesiony do Poznania oraz Helena Kapczyńska  . Biologii zaczęła  uczyć Ludmiła Kmieć, która była  zatrudniona tylko do 14 września ( zdobyła pracę w Bydgoszczy) . Nową nauczycielką klas I-IV została Krystyna Krauze. Wychowawcy klas :

– klasa I- E. Nowak,

– klasa II- D. Krajewska,

– klasa III- K. Krauze,

– klasa IV-  J. Staśkiewicz/ Widawska,

– klasa V- J. Fabisiak,

– klasa VI- J. Suchy,

– klasa VII- J. Gawroński,

– klasa VIII- A. Gawrońska,

1968/69 Pracę rozpoczęła Maria Młotkowska. Npierwszej Radzie Pedagogicznej w owym roku szkolnym zwrócono uwagę, że należy skupić się na wychowaniu w związku z wypadkami marcowymi, poprzez wyrabianie postawy patriotycznej, aktywne ustosunkowanie młodzieży do poczynań rządu.

1969/70 Nowym kierownikiem szkoły został Alfons Giese Do pracy przyjęto Grażynę Giese, Andrzeja  Jankowskiego.Przydział obowiązków  wyglądał następująco:

-D. Krajewska: wychowawczyni klasy I, opiekunka żeńskiej drużyny ZHP,

-K. Krauze: wychowawczyni klasy II, opiekunka koła PCK,

– E. Nowak: wychowawczyni klasy III, opiekunka koła LOP oraz koła tanecznego,

– G. Giese: wychowawczyni klasy IV, opiekunka SKO,

– M. Młotkowska: wychowawczyni klasy V, opiekunka drużyny zuchowej,

– A. Jankowski: wychowawca klasy VI, opiekun męskiej drużyny ZHP,

– J. Widawska: wychowawczyni klasy VII, opiekunka kółka plastycznego, – A. Giese: wychowawca klasy VIII, opiekun samorządu szkolnego,

– J. Fabiszak: opiekun kółka fotograficznego i teatrzyku lalek, opieka nad biblioteką.

Od roku 1958 działało w szkole  Kółko Fotograficzne, do którego należało 18 uczniów. Dzieci wykonywały albumy, urządzono ciemnię fotograficzną . Zajęcia te często odbywały się w zimowe , niedzielne przedpołudnia, by można było robić zdjęcia krajobrazu zimowego.Z pracy zrezygnowała J. Krzyżanowska dotychczasowa nauczycielka języka rosyjskiego

1970/71 Przyjęto do pracy Hannę  Banaszak oraz Janinę  Skalską. W szkole definitywnie przestał uczyć były kierownik J. Fabiszak.

Lata 1973 – 1975 W roku szkolnym 1973/74 wprowadzono nowy podział roku szkolnego na dwa okresy. Nauczycielami, którzy uczyli w szkole w Miasteczku do roku szkolnego 1975/76 , czyli  utworzenia Zbiorczych Szkół Gminnych, byli: Daniela Pawlak, Janina Pazderska , K.rystyna  Gryszpińska, Joachim  Suchy, Grażyna i Alfons Giese.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Print Friendly, PDF & Email

Comments off